30 January 2012

The air starts to freeze

-
Witajcie w ten mroźny wieczór ;) Dziś rano było -17 stopni, a niedaleko u kolegi o 10 stopni mniej! Dobrze, że musiałam niemal biec do pracy, rozgrzewka bardzo się przydała. Odkąd z mojej zimowej kurtki po kolei poodpadały guziki, wciąż odkładałam przyszycie nowych tłumacząc sobie, że przecież i tak nie ma mrozów. Kto by się spodziewał "małej Syberii"? Na razie zadowalam się szarym płaszczykiem lub wełnianą kurtką pożyczoną od taty, na szczęście nowe guziki do kurtki już do mnie jadą. Aby trochę odeprzeć przeszywający oddech zimy, noszę welurowe legginsy, wełniany sweter i wszystko, co może pomóc przetrwać niskie temperatury. Sweter jest niesamowicie ciepły, jednak noszenie go na gołe ciało jest jak odbywanie kary ubranym w wór pokutny. Drapiąca wełna jest nie do zniesienia. Zapamiętać: unikać bezpośredniego kontaktu ze skórą.
Ostatnio w chłodne wieczory rozgrzewam się odkrytym na nowo gorącym czekoladowym napojem na mleku (mój chłopak czasami mnie jeszcze zaskoczy ;). Polecam zamiast herbaty, choć w nadmiarze może być za słodki, zwłaszcza jeśli na co dzień nie słodzicie. Natomiast na ciepło odradzam piwo Tatra grzaniec. O ile ów trunek da się jeszcze wypić, absolutnie nie należy go jednocześnie wąchać :P Delikatnie mówiąc, "zapach" nie zachęca do spróbowania. Dobry wybór dla masochistów ;)
-
It’s getting cold day by day. This morning it was -17 degrees! Since the buttons of my winter coat fell off, I was still putting away swing the new ones and explained to myself tha there is no frost. Who would have expected "little Siberia" here? For now, I wear a gray coat or a woolen jacket borrowed from my dad. To repel the frosty breath of winter, I wear velvet leggings, woolen sweater and anything that can help survive these low temperatures. Long woolen sweater is incredibly warm, but wearing it on the naked body is like to suffer a punishment in sackcloth. Wool fibers are very acrid. Remember: avoid direct contact with skin.
By the way, for the cold evenings I recommend you the hot chocolate drink with milk. It's great to warm up ;)


vintage hat | new look sweater | atmosphere bag, boots | h&m knit scarf, gloves | vila leggings

24 January 2012

Keep warm

-
Obserwując (i czując!), jak postępująca odwilż od kilku dni zabiera nam biały krajobraz siarczysty mróz atakuje z coraz większą siłą ;), uznałam, że to już chyba ostatni dzwonek na spodenki z mankietami udającymi kożuszek. Od czasu, gdy brzegi nogawek obszyłam misiowym materiałem, skutecznie ograniczyłam sobie pole manewru do sezonu jesień-zima.  Zresztą, jesienno-zimowa pora to mój ulubiony czas na wszelkie ciepłe lub nawet sprawiające wrażenie ciepłych dodatki. Im więcej różnych miłych dla oka faktur, tym lepiej. Do tych ‘stuningowanych’ szortów znów założyłam sznurowane rude botki z wywiniętymi cholewkami. Zwykle nie lubię (u siebie) widoku jasnego kożuszka z cholewek na tle ciemnych rajstop, jednak myślę, że tutaj dość dobrze współgra to z jasnymi wykończeniami szortów. Uważny obserwator bloga śmiało może uznać ten zestaw za odgrzewany kotlet, bo przecież wszystko już było. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że z tym szalikiem jeszcze nie było ;)


For several days there is a thaw here in my country and the snow is slowly disappearing are Siberian frosts here in my country, so I decided that this is probably the last bell for my shearling look leather shorts. Since I've added these cream plush panels, I effectively limited my room for clothing manoeuvre to fall and winter. Anyway, autumn-winter season is my fav time for any warm-looked clothes. I matched these shorts with laced up boots again. I like how they look with shearling uppers. A careful observer might consider this outfit is an old chestnut, cause you've seen this already. Ok, but you haven't seen it with that blue scarf ;)

vintage shirt | camaieu knit scarf | atmosphere bag, boots | handmade shorts | local shop bracelet

19 January 2012

January came home

-

Zwykle w grudniu, kiedy już spadnie śnieg, dopada mnie przedświąteczne rozmarzenie i włącza się radar na norweskie wzory, ciepłe sploty, futrzaki i podobne historie. Wtedy wyobraźnia podsuwa mi obraz domku w górach, z kominkiem i magicznym widokiem za oknem, siedzę wygodnie w fotelu, popijam gorącą herbatę, a na nogach mam oczywiscie grube wełniane skarpety (w tym roku mój chłopak dostał takie pod choinkę, korzystam i podkradam je wieczorami ;). Tymczasem zima spóźniła się prawie o miesiąc i tzw. magia świąt trochę osłabła. Nawet zdążyłam przyzwyczaić się do "wiecznej" jesieni. A teraz na całej połaci śnieg :) Jest pięknie i wraca moje zimowe rozmarzenie. Cieszę się, że znowu ponoszę sobie jednopalczaste (jak to brzmi ;) rękawiczki. Kiedy nie ma śniegu, jakoś nie czuję klimatu na takie dodatki. Szalik kupiłam tydzień temu z myślą o przyszłorocznej zimie, co ciekawe, kiedy wyszłam ze sklepu.. właśnie spadł śnieg. Szalik kosztował 10zł, przeceniony z 99zł. Współczuję temu, kto kupił go wcześniej i zobaczył wyprzedażową cenę ;)

Usually in December I 'turn on the radar' looking for Norwegian patterns, warm knit weaves, furry, and all that winter stuff. Then I start dreaming about Christmas, imagining a house in the white snow scenery, with a fireplace and a magical view of the mountains, and I'm sitting in an armchair, drinking hot tea, and have some big warm woolen socks on my feet (my boyfriend got it for Christmas, so I like to steal them sometimes :). This year, winter is late and finally we have snow. I even got used to the "endless" fall. And now the world is white, all is white and all is beautiful. I can wear my one-finger gloves again. When there is no snow, somehow I don't feel the mood for such accessories. The red scarf I bought a week ago, rather for the next year winter season, what's interesting, when I left the store .. there was snow everywhere :) I feel sorry for those who bought this knit at regular price, I paid for it only 10zlotys instead of 99 (I love sales!).

new look shearling coat | cubus knit cardigan | local shop pants, gloves | atmosphere bag | allegro.pl boots | h&m knit scarf
""