20 March 2012

Pink brings the spring



Nareszcie wiosna pojawiła się nie tylko z kalendarzu. W ogrodzie widać już pierwsze stokrotki, a na ulicach baleriny i lżejsze ciuchy. Mocny róż włóż i ruszaj w stronę słońca ;) W końcu jest cieplej i radośniej. A kiedy pomyślę o zbliżającym się wybuchu zieleni, kwitnących drzewach, łąkach i skwerkach zatopionych w żółtych mleczach - aż chce się żyć. Moja romantyczna dusza śmieje się i tańczy ;) Najwyższa pora oficjalnie zwolnić półkę z grubych szalików. Oj nazbierało się tego. Wylatują norweskie wzory, futrzaki, kominy, kożuszki, wszystko, co kojarzy się z zimą. No dobra, zostawiam sobie pudrowy "bąblowy" szal i może krótki futrzany komin. Może wreszcie wyciągnę rower? Już nie mam wymówek ;)

Finally spring came to us and not only in the calendar. There are first daisies in the garden and cute ballerinas on the streets. To celebrate the spring coming, I wore this bold pink skirt and enjoyed the sun. In the end it's warmer and brighter. And when I think of the forthcoming explosion of green, blooming trees, meadows and squares in yellow dandelions - I just want to live! My romantic soul laughs and dances ;) It's time to officially release a wardrobe of thick scarves. All the norwegian patterns, furs, chimneys, snoods go out. Well, I leave the pastel pink "bubble" shawl and short fur snood. Maybe I finally start to ride a bicycle? Now I have no excuses;)


orsay jacket | camaieu knit scarf | secondhand (bay) skirt | local store jumper | primark bag, bracelet | oasis boots

14 March 2012

National colors


Kiedyś podczas blogowego burgdunowego szału chciałam pokazać tu pewien sweter. Ugryzłam temat dwa razy i jakoś mi wtedy nie smakowało. Dziś wracam do niego, jest słodko, trochę nostalgicznie, trochę romantycznie. Mama, widząc mnie w tym swetrze, stwierdziła, że urósł razem ze mną. Jest tylko kilka lat młodszy ode mnie ;) Babcia, jako naczelny rękodzielnik w rodzinie, wiele lat temu zrobiła mi go na drutach. Miała nosa do trendów, pomyślała nawet o kołnierzyku. Dziś mocne sploty kontrastowo zestawiłam z delikatnym materiałem sukienki. Jakby ktoś pytał, pod spodem mam kryjące rajstopy :]


This sweater is only a few years younger than me. My grandmother made it for me when I was a little girl. It’s got a sweet collar. Wow, grandma, you thought about it! Such a great idea ;)

h&m dress | vintage sweater made by my grandma | atmosphere boots | vintage bag, hat

09 March 2012

Fresh green


Im cieplej, tym na blogach coraz więcej odkrytych butów. Piszcie co chcecie, że temperatury na plusie, i wiosna, i w ogóle jak to tak można straszyć cholewami. A ja właśnie zaryzykuję blogowym outem w długich kozakach. Cieszę się, że mogę wyjść na suchy chodnik i nie lawirować obcasem po lodzie i wodzie. Pastele jeszcze trochę przetrzymam w szafie, bo choć nęcą i kręcą, na razie ustąpią miejsca mocniejszym kolorom. Na pierwszą linię wychodzi soczysta limonka. Musiał minąć rok, aby ten jasnozielony sweterek znów ujrzał światło dzienne. Chwała Bogu, wpadłam na to, że rozpięty z powodzeniem można nosić na przykład z koszulą :P Przy okazji, kolejny raz ten element garderoby okazuje się modowym wybawieniem. Aha, nie myślcie, że jest tak ciepło jak wygląda. Płaszcz i czapka obowiązkowo ;) 

As soon as it got warmer, I see more and more light shoes at fashion-blogs. Write what you want, perhaps I make some fashion out, but I still wear long uppers. Now am glad that I can go on dry pavement and my heels don't have to maneuver on ice and water. Meanwhile, pastels enticed me, but they must wait. I give priority to stronger colors. The first line took juicy lime. This light green jumper had to wait a year to once again see the daylight. Thank God, I fell that it can be worn unbottoned with a shirt, for example. Wow, hooray for me :P By the way, it turned out again that a shirt is a fashion godsend.







new look jumper | h&m boots, necklace | handmade skirt | c&a shirt | vintage bag
""